Wewnętrzny Mentor

Praktyka jest banalna, a może się przydać każdemu, kto nie jest członkiem dobrego zakonu magicznego. Czyli w tym kraju zapewne w ogóle każdemu. Polega, mówiąc najprościej, na wyobrażeniu sobie rozmowy z wyobrażoną bardzo mądrą istotą, która będzie Twoim nauczycielem. Mówiąc językiem okultyzmu - wejdziesz w astral, by tam spotkać wewnętrznego przewodnika (nie wiem jeszcze, jak ta istota ma się do Świętego Anioła Stróża). Jeśli nie masz jeszcze doświadczenia z astralem to może być dobry pomysł.
Mój opis opiera się na fragmencie "The New Hermetics" Newcomba, ale nie jest to cytat ani parafraza.
Najważniejsze punkty zostały wytłuszczone w kilku słowach.
Wybierz dowolną pozycję, która będzie wygodna i rozluźniająca, ale w której nie zaśniesz za łatwo.Najlepiej pewnie zamknij oczy, to z reguły pomaga wizualizować. Poczuj rozluźnienie, pozwól ciału "puścić" napięcia. Nie walcz. Oddychaj spokojnie, naturalnie.
Wyobraź sobie swoją świątynię w astralu albo, jeśli jej nie masz, po prostu miejsce, w którym czujesz się dobrze i spokojnie. Nie walcz, nie zmuszaj obrazów do powstawania. Jeśli Twoje wyobrażenia nie przypominają jakością filmu HD ani nawet snu - nie martw się. Wszystkiego się uczymy, a tutaj istotne jest przede wszystkim, by mieć świadomość tego, co wizualizowane.
Poczuj, że jesteś w tym miejscu. Możesz się po nim rozejrzeć. Jeśli to łąka - powąchaj kwiaty, popatrz na niebo. Jeśli pomieszczenie - dotknij ścian, poczuj ich fakturę. Jeśli jaskinia - poliż, może ściany są słone :)? Doświadcz miejsca.
W tym miejscu, niezależnie czy zostało to dokonane przed praktyką, można (nie jestem pewien, może trzeba?) przeprowadzić rytuał odpędzająco-centrujący. Może to być cokolwiek, co znasz: Mniejszy Odpędzający Pentagram, Gnostycki Ryt Pentagramu (ten jest cholernie przekombinowany; w "Goecji Aleistera Crowley'a" znajdziesz przetłumaczony GRP Carrolla, dużo prostszy), Rubinowa Gwiazda, cokolwiek. Odpędzające IAO jest krótkie. Możesz skorzystać z prostego rytu w "Wykradając ogień z nieba", S. Mace'a albo wyobrazić sobie swoje ciało otoczone kulą światła, promieniującą z wnętrza, jak radzi Grant Morrison. Oczywiście, dobry śmiech jest zawsze mile widziany :D
Jako ciekawostkę polecam wyobrazić sobie, że kręcisz się w kółko dość intensywnie przez parę chwil, a siła odśrodkowa wymiata z Twojego ciała zanieczyszczenia. Po prostu odrywają się i odlatują w przestrzeń. To ćwiczenie jest o tyle wartościowe, że kiedy pewnego razu z ciekawości wyobraziłem sobie, że kręcę się w kółko, to kiedy się "zatrzymałem"... naprawdę kręciło mi się w głowie. To może Cię przekonać, że choć w astralu "tylko" sobie wszystko wyobrażasz, to jednak ma to wpływ na ciało fizyczne. Ale dość tego.
Po ugruntowaniu i odpędzeniu zaproś wewnętrznego nauczyciela. Pozwól mu (jej, jak się okazało w moim przypadku) się pojawić. Nie narzucaj formy. Pozwól sobie się zaskoczyć.
Teraz, dobrze zacząć kontakt od przywitania. Nikt nie lubi gburów, co?
To właściwie tyle. Co zrobisz dalej, to już Twoja decyzja. Pytaj, proś o radę - cokolwiek.
Na zakończenie warto znów odpędzić/ugruntować się.
Powrót do ciała fizycznego można przeprowadzić na różne sposoby. Może efekciarski płonący rydwan? Okno do rzeczywistości fizycznej, w którym zobaczysz siebie? Crowley poleca po zakończeniu podróży astralnej przyjąć postawę znaną jako znak Harpokratesa.
Osobiście dla uproszczenia po prostu robię dość gwałtowny wdech, jakby wciągając astralne ciało w siebie. Utrzymuję go, napinając wszystkie mięśnie. Jednocześnie przykładam palec wskazujący lewej ręki do ust, w geście nakazującym ciszę. Po około sekundzie rozluźniam się, praca skończona.
Można odpędzić jeszcze potem fizycznie, wedle woli.
Praktyka jest ciekawa. Najprościej mówiąc, po prostu sobie to wyobrażasz. Co więcej, możesz się przekonać, że Twoja wyobraźnia wcale niełatwo generuje obrazy. A nawet jeśli, to się one rozpadają. Nie przejmuj się. Praktyka koncentracyjna, jak i samo powtarzanie tego ćwiczenia powinny poprawić sytuację z czasem. Po prostu zachowaj świadomość tego, co się dzieje.
Znów - jakkolwiek może się wydawać, że rozmawiasz ze sobą, to niektóre rzeczy mogą Cię zaskoczyć. Np. w mojej wizualizacji okazało się szybko, że moja mentorka kiedy siada przyjmuje bardzo charakterystyczną pozycję.
Pozwól rzeczom się dziać, nie naciskaj. To generalna uwaga do chyba wszystkich praktyk, jakie można w ogóle wymyślić.
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
- Wersja do wydruku

Delicious
Digg
Wykop.pl
Gwar.pl
Odpowiedzi
Ciekawe
Ciekawa praktyka i dowód jak wszystko od psychologii poprzez NLP do magiji i dzogczen jest ze sobą w jakiś sposób powiązane. Moim zdaniem wszystko to jest wewnątrz umysłu (kwestia Twojego indywidualnego umysłu czy Jedno-Umysłu wszechświata).
Podobne techniki robiłem np. na praktyku NLP, nieco podobna metodę zalecał tez bodajże Frank Pearls jako pracę terapeutyczną etc., etc., etc.
Moze faktycznie jest po prostu tak jak tłumaczą niektórzy nauczyciele dzogczen, że to jest to samo tyle ze zakłada różne ubrania zależne od kontekstu kulturowego.
Taaaak. Ja również darzę
Taaaak. Ja również darzę dzogczen sympatią ze względu na takie poglądy. I, bazując na moim bardzo skromnym doświadczeniu, zaryzykowałbym zgodę.
Teraz przypomniało mi się, że podobna praktyka (ale z dwójką "mentorów") znajduje się w "Samokontroli umysłu metodą Silvy" (pełno tego leży na Chomiku; tylko przeglądałem niektóre ćwiczenia).
"Już krótka wizyta w zakładzie dla chorych psychicznie upewni cię, że wiara nie kształtuje rzeczywistości." - ???