Logowanie

Wydarzenia

« lipiec 2010
pon.wt.śr.czw.pt.sob.ndz.
1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930
31123456

Podróż na Wschód

Od Junga do Bandlera

Kultura, kontrkultura, okultura

Najbliższe wydarzenia

  • No upcoming events available

Newsletter

Zapisz sie do newslettera:

Faza Księżyca

CURRENT MOON

Ostatnie odpowiedzi

Nowi użytkownicy

  • vramin one
  • Aracnan
  • Ratatosk
  • HouseJeanie18
  • GutierrezDanielle

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 1 gość.

Pytania egzystencjalne

Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza. Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie. Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez Boga. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego, co przynosi powodzenie wam i innym

Budda Siakjamuni

Człowiek powołany jest do bycia wolnym. Jeśli czegoś chcesz, i jest ci to potrzebne, musisz to sobie zdobyć. Będąc niemowlętami na ogół ludzie nie mają z tym problemu. Ale ich życie w większości zajmuje wówczas sen.
Sen niemowlęcia to symbol pewnego duchowego stanu, w jakim znajduje się dziś wielu z nas. Pomimo dojrzałości zewnętrznej, wewnętrznie nie przygotowaliśmy się do życia. Jako niedorozwinięci ludzie zakładamy rodziny, rozpoczynamy pracę, kupujemy nieruchomości itd. Jednakże jakość naszego życia pokazuje, że daleko nam do odpowiedzialności.
Pomimo pieniędzy, doświadczeń w świecie, wielu przyjemności nadal nie znamy odpowiedzi na najważniejsze pytania, które powinien stawiać sobie każdy człowiek – Kim jestem? Skąd przychodzę? Dokąd zmierzam? Zamiast podporządkować im całe swoje istnienie, zazwyczaj nie zajmują one nawet małego miejsca w naszym myśleniu.
I tak upływa chwila za chwilą, dzień za dniem, miesiąc za miesiącem, rok za rokiem – na zupełnej samoignorancji.

To jest nienormalność, jeśli o jakiejkolwiek nienormalności może być w przypadku ludzi mowa.
Kim jestem? Czy ciałem, uczuciami, myślami? Co stanowi moją istotę? Jeżeli ciało, to przede mną absolutna tragedia – zatrata własnego bytu w doświadczeniu śmierci. Wielu ludzi stwierdzi, że są ciałami. Z filozofii zagłady wynika wówczas filozofia codziennego piekła i „lęk ontologiczny”, podbudowujący każdy inny strach.
Wydajemy się sobie skazani na karę śmierci za przewinienia, których nie uczyniliśmy – nic dziwnego, że tworzy się w nas kompleks przestępcy i skłonność do złośliwości. Ale czy nie wynika to z niepoprawnej wizji procesu umierania? Skąd wiemy że śmierć to koniec? Sama szczera agnoza anihiluje siłę tego niesłusznego gniewu.

Jesteśmy wolni – podejmiemy trzy wielkie pytania jeśli zechcemy, nic i nikt nas do tego nie zmusi. To jest nasza własna sprawa ile będą one dla nas znaczyć. W naszej gestii leży co z nimi zrobimy. Nasze dążenia w ich kierunku decydują czy cokolwiek na ich temat osiągniemy.
Sposób naszego działania związany jest ze sposobem myślenia. Jeśli uważasz się za śmiecia będziesz żył jak śmieć. Odkrycie samego siebie takim, jakim się jest, ma istotne znaczenie dla prowadzenia egzystencji takiej, jaką powinna ona być.
Dysponujemy wieloma poglądami na temat samych siebie i rzeczywistości. Gdyby były one jednak prawidłowe, nie wchodzilibyśmy tak często w kolizję z samymi sobą oraz realnością. Coś musi nie grać w naszym poznaniu, skoro działanie okazuje się tak auto i -destruktywne. Czegoś istotnego musi mu brakować, skoro nasze życie przypomina lot bezgłowej muchy, stale uderzającej o przedmioty na jej drodze, z czego rodzi się ból.
Czy pesymistyczna wizja życia nie pochodzi jednak wyłącznie z naszych własnych przekonań?

Natura na każdym kroku ukazuje nam dobro, dzięki któremu możemy wzrastać w zwykły sposób. Jest w niej tyle tego dobra, że nawet otrzymujemy przyzwolenie na działanie sprzeczne z naszym interesem. Możemy poświęcić się osiąganiu przyjemności, robieniu kariery, budowaniu swojego imperium, ogólnie mówiąc hołdowaniu egoizmowi.
Nic w naszych doświadczeniach nie wskazuje na to, że Natura nie obdarowała nas możliwością zgłębienia samych siebie, poznania swojego źródła i przeznaczenia. Wszystkie nasze naturalne przeżycia są w kontekście tego optymistyczne.
Od poznania samych siebie zależy nasza zdolność do prowadzenia prawidłowej egzystencji. Dziś można rozpaczać nad grobami wielu ludzi, także bliskich – kiedyś jednak razem z nimi prawdopodobnie cieszyliśmy się tym, co trujące, szkodliwe, co zagraża naszemu własnemu dobrostanowi.

Weźmy pod uwagę papierosy, alkohol, które tak skutecznie zabijają dziś miliony. Co za różnica, czy samobójstwa dokonują one natychmiast, czy stopniowo – nadal pozostają sprawcą swojego własnego nieszczęścia.
Czasami nie wiemy jak żyć. Jest to bardzo dobry moment, ponieważ wówczas powinniśmy zadać sobie pytanie „kim jestem?” i wykorzystać energię zwątpienia do odnalezienia prawdy. „Co dalej po śmierci?”: nie rezygnujmy z tego zagadnienia, nie zadowalajmy się wiarą w czyjeś słowa, tym co napisane w świętych księgach, w co wierzy się powszechnie. Nie wypuszczajmy tej kwestii ponieważ ona nas chroni przed pogrążeniem się w beznadziei towarzyszącej wielu z nas od długich lat.

Nie zaspokajajmy się żadną odpowiedzią, która zastępować będzie nasze doświadczenie. Nasze szczęście okaże się sztuczne. W głębi siebie staniemy się tylko jeszcze bardziej rozdrażnieni, sfrustrowani, zrozpaczeni.

Przyszliśmy na ten świat, żyjemy, i odejdziemy. Pytanie: skąd, kto i gdzie? Religie podają nam różne hipotezy, ale logika podpowiada, że każda hipoteza wymaga weryfikacji. Czy poważnie traktujemy te pomysły? Czy samodzielnie szukamy potwierdzenia ich w swojej własnej istocie? Czy może stanowią dla nas tylko dogmat do wyznawania?
W przypadku choćby buddyzmu taka koncepcja religii jako czegoś, czemu powinno się ślepo ufać, nie zdaje egzaminu. Jezus również głosił potrzebę samopoznania, wyjęcia z oka belki zasłaniającej widok na prawdziwy byt.
Ale religijni mistyfikatorzy stworzyli z przekazów wielkich mędrców jak Budda, Chrystus i Mahomet, opium dla ludu. Niby usuwa ból, ale drogą uśpienia umysłu, pogrążenia w stanie hipnozy, otępienia intelektu i zmysłów. Miejsce indywidualnych doświadczeń zajmuje dewocja. Zamiast pojęć odpowiadających doświadczanej rzeczywiści w umysłach lęgną się demoniczne wyobrażenia.

Nosi się to w głowie, poprzez te mozaiki imaginacji próbujemy wyraźniej dostrzec to, co jest. To jakby uparcie wierzyć, że ze zdjęcia lub opisu człowieka poznamy go lepiej niż dzięki relacji.
Pierwszym krokiem na drodze do samopoznania musi być zatem zrzucenie z siebie pęt dogmatów. Hipnoza (gr. hypnos – sen) to poddawanie zmysłów i umysłu monotonnym, powtarzającym się bodźcom. Wyznawane przez nas idee posiadają moc manipulującą i wprowadzającą naszą świadomość w chory pomrok.

Kim jestem? Zgłębianie tematu zaczyna się od uznania swojej niewiedzy. W przeciwnym razie nadal będziemy myśleć teoriami zamiast realiami.
Musimy najpierw odciąć myślenie, które zaprogramowało nam społeczne wychowanie. Nie chodzi tu o usunięcie fałszu, ale przewartościowanie wartości. Przestajemy wierzyć, że ktoś może odkryć prawdę za nas, bez względu na to czy posiada wartość filozofa, czy bluźnierczo „nieomylnego” papieża.