Memento Mortis
Memento mori znaczy pamiętaj że umrzesz. Ale to za mało jeśli chodzi o praktykę duchową. Niezbędne jest memento mortis, czyli pamiętanie o samej śmierci.
„Śmierć jest najlepszym doradcą” głosi wschodni aforyzm. Tybetański buddyzm bon twierdzi, że wielką, gigantyczną pomyłką ludzi jest to, iż zapominają śmierć.
„Jedyną sytuacją, jaka na Zachodzie usprawiedliwia istnienie ciemności, jest wywoływanie filmów albo karcer. Zakrywamy oczy i udajemy, że nie istnieje mrok i śmierć, bo się boimy i nie mamy chęci, a może odwagi, aby się z nimi zmierzyć”. Te słowa w Wildze koło Warszawy wypowiedział podczas pewnego wywiadu lama bon Tenzin Wangyal Rinpocze.
Magia ciemnej i jasnej strony jest w istocie tą samą magią.
„Ciemność nie kojarzy nam się z duchowością. Tymczasem ja, wychowany w innej kulturze, szedłem na odosobnienie bez najmniejszego strachu, ponieważ wiedziałem, że będzie to doskonała sposobność, by doświadczyć odwrotnej strony mroku – światła”. Lama jako młody człowiek odbył 50-cio dniowe odosobnienie w ciemności zgodnie z tradycją bon.
Ciemność podczas snu wywołuje w nas projekcje złudzeń. Jeśli obudzimy w niej świadomość, to pojawią się tzw. projekcje astralne, czyli podróże do świata pośmiertnego. Co nocy zasypiamy. Co dzieje się z naszym ego? Ale możemy wykorzystać noc do magicznej praktyki czegoś takiego jak tybetańska joga snu i śnienia.
Wówczas nasze „sny”, a wtedy już projekcje astralu staną się bardziej realne niż to, co postrzegamy zmysłami na zewnątrz. Świat astralny posiada wyższy stopień rzeczywistości od fizycznego. Jogę snu stosowało i stosuje bardzo wielu praktykujących. Śmierć w aspekcie umysłowym niczym nie różni się od zasypiania, a życie po śmierci od OBE.
Istotnym czynnikiem w jodze snu jest rozwój tzw. gniewnego aspektu. Można go nazwać też mrocznym aspektem albo aspektem demonicznym (w psychologicznym tego słowa znaczeniu). Jesteśmy dzięki kulturze masowej stworkami bardzo naiwnymi i zlęknionymi. Brakuje nam asertywności niezbędnej do tego, aby przedrzeć się do astralu, czyli przekroczyć śmierć.
Mamy też pełno takich jednostek patologicznych, które wyglądają na potwory, ale jaskrawo zdradzają swoją tandetę. Odwaga, mężność przejawiają się w tym, że człowiek ma moc zmierzyć się z tajemnicą śmierci i swoją energię kieruje ku temu celowi – by poznać odpowiedź i opanować tę sferę jeszcze za życia.
Tchórz chowa głowę w piasek fizycznych doświadczeń, gdzie może czuje się kimś, ale jest to bardzo krótkowzroczna i niepraktyczna perspektywa, jako że w głębi serca odczuwa on paniczny lęk.
Doświadczenie ciemności, śmierci jest czymś, z czym mamy kontakt na co dzień. Zasypianie to już umieranie! Jakościowo i zasadniczo dla duszy oba wydarzenia niczym się od siebie nie różnią.
To doświadczenie pojawia się także wówczas, gdy na jawie dotykamy aspektów ciemnych, mrocznych, takich przed którymi inni czują strach. Nie chodzi tu o jakieś profanacje ciała ludzkiego itd. Pełno w naszych codziennościach takich momentów, które możemy wykorzystać do praktyki duchowej, choć odrzucamy je jako śmiertelnie przerażające.
Czy to wieść o tym że ktoś umarł, że zginął w wypadku albo jakieś inne hiobowe wieści, czy też sytuacje gdy np. przebywamy w ciemnym pomieszczeniu, na cmentarzu dają nam szansę na większy rozwój. Musimy tylko tego odważnie i rozsądnie używać, zamiast być przez to używanym jako worek traumy.
Niektóre nasze myśli są pełne cienia i śmiertelnych widziadeł. Właściwie to one stanowią przedmiot naszej pełnej strachu reakcji na temat śmierci lub ciemności gdy mamy z nimi jakąś styczność.
- Wersja do wydruku
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
- 598 odsłon

Delicious
Digg
Wykop.pl
Gwar.pl
Ostatnie odpowiedzi
1 tydzień 3 godziny temu
1 tydzień 4 dni temu
3 tygodnie 1 dzień temu
4 tygodnie 6 dni temu
5 tygodni 13 godzin temu
5 tygodni 13 godzin temu
5 tygodni 1 dzień temu
5 tygodni 1 dzień temu
7 tygodni 2 dni temu
7 tygodni 3 dni temu