Lektura obowiązkowa

Od dawna jestem wielbicielem twórczości Terrego Pratchetta a nade wszystko cyklu świat dysku. I od dłuższego już czasu zastanawiam się na ile pisarz ten jest takim sobie swobodnym duchem literackim czy też znawcą magii.
Być może kimś, kto osiągnął taki poziom rozwoju, na którym porzuca się wszelkie działanie magiczne, pozwalając by działał wszechświat. To o czym w Magick Without Tears pisał Aleister Crowley nazywając to żółtą szkołą a co w tao zwane jest nie-działaniem. Być może dlatego tacy ludzie jak Carroll (ponoć) porzucają magię dla gry w golfa (co z kolei prowadzi nas do stwierdzenia Milarepy każdy ruch jest jantrą).
Niezależnie od tych rozważań które pozostają teorią i tworzeniem koncepcji dobrych dla kogoś kto spędza życie siedząc w fotelu/pogrążając się w swoich halucynacjach1 to właśnie z Pratchetta magowie chaosu zaczerpnęli ideę oktaryny- koloru magii, który dla każdego jest inny. I lektura cyklu jest obowiązkowa dla kogoś kto chce zgłębiać i zrozumieć magię (chaosu). Niewidzialny Uniwersytet to doskonała satyra na światek okultystyczny zaś ów niedorobiony mag, który sam sobie nie zdaje sprawy, jak niezwykła i potężna Mocą dysponuje, to postać wręcz archetypiczna.
W Kapeluszu pełnym nieba przeszedł ten Geniusz2 sam siebie. Ta jedna z jego najnowszych książek, z 2004 roku jest arcy-dziełem jakie powinien przeczytać każdy kto chce się zajmować/zajmuje się (jak mu się wydaje) ezoteryką, magią, duchowym rozwojem etc.
O ile cały Świat dysku” to wykład magii to „kapelusz...” to skrypt dla (bardzo) zaawansowanych technik. Polegających na tym, że magia polega na nieużywaniu magii.
„-Pomagała ludziom pomagać innym-odparła-robiła tak, że pomagali sami sobie.
W ciszy jaka po tym nastąpiła , Akwila usłyszała śpiew ptaków. (...)
Panna Libella westchnęła.
-Rzadko która z nas osiąga taki poziom- stwierdziła.”
Głównym protagonistą „Kapelusza...” pozostaje nieco tajemnicza... i tu już pojawia się problem... bo kim czy też czym jest w istocie współżycz? Nie jest właściwie nawet żywy, nie ma chyba (samo)świadomości. Trochę jak wirus, który zaczyna funkcjonować wewnątrz ciała swej ofiary, a trochę jak program komputerowy który „żyje” jedynie w komputerze z systemem operacyjnym (i to po zainstalowaniu). Wędruje po uniwersum poszukując.... trudno powiedzieć właściwie czego. Bo określenie „ofiara” zakłada intencję agresora a współżycz nie jest na tyle świadomy by posiadać intencję... kieruje się swoistym tropizmem, poszukując Mocy. Przyciągają go istoty o nieprzeciętnej sile i to wcale nie fizycznej, chociaż taką też nie pogardzi. Ale przede wszystkim ci, którzy chcą więcej mocniej bardziej. Można nazwać to charyzmą, połączoną z nadprzeciętną inteligencją i ambicjami. Bez wątpienia osoba taka przyciągnie ową „rzecz”.
Dlatego też, jak pisze Pratchett, osobami które niezmiennie przyciągają współżycza są Magowie, którzy zawsze poszukują Mocy.
Współżycz to bez wątpienia bliski krewny „pasożytów umysłu” z bardzo poważnej powieści pod takim właśnie tytułem bardzo poważnego myśliciela (godnego osobnego eseju, to jeden z najważniejszych myślicieli XX wieku, kompletnie w Polsce nieznany) Colina Wilsona.
Jeżeli powstały podręczniki tao i menagmentu Kubusia Puchatka i spisy technik magicznych z równie beletrystycznych dzieł Carlosa Castanedy, to dlaczego nie miałby powstać podręcznik magii "Świata Dysku"?
Jako, że do poziomu opisanego w „kapeluszu...” wiele mi brakuje niniejszym zastrzegam sobie wszelkie prawa autorskie do tego pomysłu
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
- Wersja do wydruku
- 1421 odsłon

Delicious
Digg
Wykop.pl
Gwar.pl
Odpowiedzi
Czarownictwo według Pratchetta
Swego czasu "popełniłam" tekst o czarownictwie według Terry'ego Pratchetta (do przeczytania na mojej stronie). Jestem zdania, że pisarz ten ma genialną intuicję . Warto byłoby rzeczywiście głębiej przyjrzeć się jaką wartość dla praktykujacych mają jego pomysły. A do tego można się zdrowo pośmiać z pompatycznych magów i zwariowanych czarownic.
Pratchett jest cudowny i
Pratchett jest cudowny i zaloze sie ze te jego ksiazki to przykrywka dla faktycznie mrocznych praktyk ktorymi sie zajmuje ;) A co do magicznych pisarzy - w poniedziałek w warszawie zawita Neil Gaiman, ktorego lubię jeszcze bardziej :)
http://www.empik.com/event.jsp?a=10&objectId=2654899
gaiman
gaiman godzien bez wątpienia osobnego wątku
mam nadzieję że uda mi się tam zawitać
właśnie czytam "Bogowie, honor, ANkh_Morpork" równocześnie słuchając albo mantr tybetańskich na zmianę z Curentem 93 albo wiadomośći w Tok fm i jakoś tak mi te wypowiedzi przedstawicieli reżimu pasują zatrważająco do książki.
Wiedźmikołaj
Wczoraj przeczytałem wiedźmikołaja i zastanawiam się czy to tylko moje subiektywne wrażenie ale jest to jedna z najgłeszych książek ze świtat dysku.
Pratchett sięgnął tu do bardzo ciekawej koncepcji sytuującej postać tzw. Św. Mikołaja w tradycji najstarszego mitu i bóstwa ludzkości "dzikiego człowieka".
No i Śmierć. po tej książce moje "zaprzyjaźnianie ze śmiercią" otrzymało dodatkowe wymiary.